Schowajmy swoją kobiecość !


Długo zastanawiałam się nad stworzeniem tego posta.
Czy aby na pewno, warto poruszać temat, za który w dzisiejszych czasach można dostać młotkiem po głowie. I to nie z ręką mężczyzn lecz kobiet.
Stwierdziłam jednak, że skoro jestem kobietą mam pełne prawo do wyrażenia swojego zdania na temat naszej seksualności.

Przez ostatnie kilkanaście dni, bardzo często napotykałam się w mediach oraz internecie na fale oburzenia płynącą ze strony kobiet, wynikającą z pokazywania kobiety w świetle jej kobiecości, seksualności oraz jej cielesnych atutów.

Oglądając wypowiedzi sfrustrowanych kobiet, oraz czytając ich artykułu umieszczane w internecie zastanawiałam się, dlaczego nie mam na sobie worka po pyrach. Jak w ogóle śmie chodzić po domu bez biustonosza czy też w stringach. I to w obecności mojego partnera ! HAŃBA !
Przecież mój mężczyzna, na pewno już zaczął traktować mnie przez to jak PRZEDMIOT.

Zaczynając od początku.
Wszystko zaczęło się od pewnej Pani, która w pewnym telewizyjnym programie nie mogła pojąć, jak kobieta może godzić się na pokazywanie swojego ciała w pismach dla mężczyzn. Jak można rzucać na pierwszą stronę Panią w stroju bikini ( pismo fitness ) Oraz jak można wyjść z domu w obcisłych dżinsach i 10 cm szpilkach. Jak można pisać artykuły pt. " Jak sprawić, aby było mu dobrze w łóżku " lub " 100 pozycji, które pokocha każdy z was "

Pierwsza moja myśl, za którą na pewno mi się dostanie była " Boże Kobieto, kiedy miałaś ostatni raz orgazm !? " Druga myśl, " Kurde, w jej oczach na pewno byłabym dziwką, skoro nosze pończochy "
Trzecia " Spale się w piekle, przez mojego bloga ! "

Moja irytacja z każdą kolejną minutą wypowiedzi owej Pani, sięgała zenitu. Lecz nadal byłam wręcz pewna, że jest to jedna na milion kobiet o takich poglądach.
Jednak, aby w pełni przekonać się czy na pewno taka Pani jest jedną na milion, zaczęłam przekopywać internet.

Szok, to pierwsze co doświadczyłam po otwieraniu kolejnych stron. Okazuje się, że takich Pań jest o wiele, wiele więcej.
Według wielu kobiet w dzisiejszych czasach nasza seksualność nie powinna wybiegać poza granice naszego mieszkania Ba ! Nie powinna ona w ogóle istnieć nawet w oczach naszych parterów.
Czytałam dalej.
Kobieta powinna być zadbana, ubierać się schludnie bez pokazywania jakichkolwiek części ciała prócz oczu ( i to też z rozwagą bo mogą one kusić spojrzeniem )
Czyli albo strój zakonnicy albo abaja.
Kobieta nie może być dumna ze swoich piersi czy też pośladków. Nie powinna ubierać się w sposób podkreślający jej kobiecość.
Powinna myć włosy szarym mydłem, tak by za bardzo nie lśniły ( ponieważ wielu mężczyzn zwraca dużą uwagę na piękne kobiece włosy ) Nie powinna uprawiać sportów, bo nie może mieć zadbanego ciała. Zero makijażu, ewentualnie krem ochronny. Kosmetyczka, wizyta w SPA, czy fryzjer ODPADAJĄ. Ogólnie najlepiej jakby przemieniał się w mężczyznę ukrywając fakt, iż jest ona kobietą i posiada piękny biust, zgrabne nogi czy też piękną twarz.
To co opisałam powyżej pisałam pół żartem, pół serio. Niestety to wszystko wynika z wypowiedzi kobiet, twierdzących, że nasze kobiece ciało nie ma prawa być seksowne. Hańbą jest pokazywanie swojej seksualności nawet w sposób delikatny oraz " smaczny "
Ich oburzenie rośnie gdy widzą, na okładkach pism wysportowane ciała kobiece, seksowną bieliznę czy też kobiety na ulicy ubrane po " kobiecemu "

O ironio, w czasach gdzie seks i nagość wylewa się zza każdego rogu, wolność słowa jest większa niż kiedykolwiek, a kobiety mają takie same lub nawet większe prawa niż mężczyźni, traktowanie kobiet jako przedmiot wydaje się wręcz śmieszne. Szczególnie kiedy, takie wnioski wysuwają kobiety, nie mężczyźni. A tu przecież o nich głównie mowa, o mężczyznach. Że to w ich oczach będziemy ladacznicami, nie szanującymi się kobietami czy też stworzeniami tylko do seksu. Ciałami z cyckami i tyłkami. Bez mózgów, z zerową inteligencją.
Bo przecież założyłyśmy szpilki, umalowałyśmy się i dbamy o swój wizerunek. Mają pełne prawo traktować nas przez to przedmiotowo........

Prawda jest taka, że kobieta jest najpiękniejszą istotą na ziemi. Tylko my mamy tak piękne ciała, kształty. Zmysłowość, subtelność, delikatność. To my jesteśmy zaradne, inteligentne, nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Traktowanie nas jako przedmiot nie wynika z nagich zdjęć czy też seksownych okładek pism ( również dla Pań ), lecz z tego jak wychowany został mężczyzna. Jeżeli w jego wychowaniu zabrakło wpajania zasad odnośnie szacunku względem kobiet, postrzegania ich nie tylko przez pryzmat piersi i tyłka taki mężczyzna nawet najbardziej zaniedbaną kobietę będzie traktował przedmiotowo.

Idąc w drugą stronę, czy my kobiety przez przypadek nie sądzimy tak o mężczyznach, którzy występują na wieczorach panieńskich, wymachując swoimi  fiutami by wywołać uśmiech na twarzach PAŃ ?
Którzy świecą swoimi wydepilowanymi, umięśnionymi, i opalonymi klatami na okładkach czasopism lub na plażach słonecznych wysp ?
Oczywiście, że tak. Wiele z nas na widok " KENA " lub innego ucieleśnienia wymarzonego faceta pomyślało " Boże co ja bym dała, aby uprawiać z nim seks "
"Ale, ma tyłek, a te mięśnie .... "
Czy w takich wypadkach, myślicie o jego inteligencji czy tylko o jego seksownym tyłku ?
I czy to przez przypadek nie jest przedmiotowe traktowanie ?


Zostawiając temat przedmiotowego traktowania Panów, wrócę do kobiety i jej seksualności.
Cała " afera " tyczy się przedmiotowego traktowania kobiet. Tego, że poprzez nasz strój oraz uwydatnianie naszych atutów, mężczyźni odbierają nas jako TYŁEK I CYCKI.

Osobiście jak zdążyliście się przekonać, dla mnie to totalna bzdura. Kobieta ma prawo czuć się seksownie, ma prawo nosić seksowne rzeczy oraz eksponować swoje wdzięki.
Może to wina tych czasów. Może faktycznie jesteśmy zbyt kobiece. Odsłaniamy za dużo. Wylewamy wręcz z siebie naszą seksowność.
Niestety nie. To nie wina czasów. Kobiety od zawsze uwielbiały zwracać na siebie uwagę mężczyzn. Być w centrum uwagi. Tak było 20, 30, 40, 50, 60, a nawet 70 lat temu.
Cofnijmy się zatem w kalendarzu mody. 
Nic tak jak stroje nie pokazuje, jak bardzo kobiety, uwielbiały pokazywać i kusić swoimi kształtami.
I to również w czasach, gdzie ich wolność nie ograniczała się do wyjścia z mężem na spacer, lecz w czasach gdzie swobodnie mogły decydować o tym jak się ubierać. W czasach gdzie nawet kobieta w spodniach, porzucając suknie, nie zapominała o swoich wdziękach. 

I tak oto mamy lata 20 / 30












Achhh co to były za czasy. Perły, czerń, długie cygarety, zmysłowe suknie, które otulały kobiece ciało. Narodziny wielkiej dyktatorki Channel, która wprowadziła w strój kobiecy spodnie. Spodnie, czy też kobiece garnitury, w których kobiety wyglądały nadal zniewalającą oraz seksownie. Oraz Pablo Picasso, który był oczarowany stylem Channel. Widzicie tutaj gdzieś, kobiety które chowały swoją seksualność ? Bo ja nie.

Lata 40/ 50





Zmysłowe suknie, kobiece kształty podkreślone poprzez ołówkowe spódnice, oraz zaznaczoną talie.
Eleganckie rękawice, oraz piękne kapelusze dodawały tajemniczości oraz elegancji. Cały czas seksownej elegancji. Tutaj również brak jakiegokolwiek przejawu chowania się w łachy odbierające kobiecość.


Lata 60







Myślę, że tutaj nie muszę wymieniać seksbomb tamtych lat. Lata 60 ociekały wręcz kobiecą seksualnością. Piękne makijaże, cuuudne suknie, te rozkloszowane i te dopasowane. Pojawiły się grochy, niby dziewczyńskie a jednak bardzo seksowne. Nie wspominając o strojach kąpielowych.
Nadal brak ukrywania przez kobiety ich atutów. 

Lata 70 




 Cudowne lata 70, ociekające seksem, hipisami oraz marihuaną. Seks krążył wtedy w powietrzu. Można było napawać się nim bez wstydu.
Lekkie sukienki, które pokazywały prawdziwe kobiece piękno. Brak biustonosza. Kwiaty we włosach. Seks, seks i jeszcze raz seks.
I nadal zero przejawu przedmiotowości w oczach samych kobiet.
Lata 80 / 90




Może nie były to najbardziej seksowne lata w kwestii kobiecości oraz seksapilu, lecz nadal kobiety starały się wyeksponować to co w swoim wyglądzie mają najlepszego. Tak naprawdę kobiety, w tamtych lata nie miały postawionej granicy w kwestii stylu. Wolno było dosłownie wszystko. Cały czas, jednak seksapil nie był czymś co kobiety chowały do szafy.


Przez całe prawie 90 lat, kobiety uwielbiały eksponować swoje wdzięki, nie bały się ich a nawet można powiedzieć uwielbiały swoją kobiecość. Miały coraz większe prawa. A jednak nadal nie rzucił w kąt seksownych sukni, pończoch czy też szpilek na rzecz workowatych ubrań. Nie traktowały siebie przedmiotowo, tylko dlatego że nosiły głębokie dekolty. Nie były również tak postrzegane przez Panów.
Dlaczego więc, w dzisiejszych czasach Panie, które porzuciły swoje uwydatnianie kształtów na rzecz spodni z krokiem do kolona i trampek ( o zgrozo ) tak bardzo narzekają na przedmiotowe traktowanie i postrzeganie kobiet ?

Patrząc na wszystko to, co dzieje się wokół dzisiejszego tematu, można powiedzieć, że tak naprawdę najbardziej przedmiotowo kobiet nie traktują mężczyźni lecz same kobiety.
Chciałabym podkreślić jeszcze raz to co pisałam wyżej. Kwestia przedmiotowego traktowania kobiety, postrzegania jej tylko jako wsadu do penisa to nie wina reklam czy też nagich zdjęć kobiet. To kwestia złego wychowania oraz braku jakichkolwiek zasad.
Koniec i kropka !









Źródło obrazków :
pinterest.com
kwaspruski.pinger.pl




4 komentarze:

liberecano pisze...

No cóż. Kiedyś czytałem, że na terenach zajmowanych obecnie przez państwo islamskie rolę policji obyczajowej, która chodzi po mieście i kontroluje czy dziewczęta nie odsłaniają czasem kawałka swego ciała, pełnią właśnie kobiety. Jak widać fanatyzm religijny rodzi się nie tylko w łonie islamu. Znam wiele kobiet mających wiele elementów wychowania wpojonych przez siostry zakonne. Dla nich nawet dobrowolny seks przed ślubem to jest przedmiotowe traktowanie kobiety, nawet gdy ona się na to godzi. Bo to napewno ten zły, opętany chucią facet naciska itd itp. Szkoda czasu na dyskusje z takimi. Oczywiście dopóki nie sprawują władzy.

Bliżej Zbliżeń pisze...

Ja nigdy nie ukrywałam swojego zdania na temat nas kobiet. Pod wieloma względami, jesteśmy o wiele gorsze niż mężczyźni. A 100 % feminizm, jest dla mnie po prostu nie do pojęcia.
Na tematy religijne, staram się nie wypowiadać, lecz grzecznie ubierając w słowa moje zdanie na ten temat, powiem tylko tyle, że dla mnie to paranoja.
Miejmy tylko nadzieję, że nie dożyjemy czasów, w których tacy ludzie obejmą władzę :)

liberecano pisze...

Tjaa. Zwłaszcza takie tru hartcoreowe feministki twierdzące że seks to w istocie okupacja waginy przez faceta powodują u mnie salwy śmiechu. Ale te mniej tru, też sporo robią dobrego, zwłaszcza przez propagowanie seksualności jako czegoś więcej niż ruchy frykcyjne :D taki portal seksualnosc-kobiet np reprezentuje ten styl feminizmu, który dla mnie jako faceta jest jak najbardziej ok. Więcej chętnych, odblokowanych, wyzwolonych kobiet to większa szansa że komuś trafi się dziewczyna z której łóżka nie będzie miał ochoty wyjść i sam zobaczy o co w tym chodzi. Ot, taki solidarny samczy egoizm, ale fakt faktem że od strony facetów potrzebny jest wkład w kulturę seksualną. Zwłaszcza młodzi chłopacy mają potężne skrzywienia i to jest zasługa pornografii o czym zresztą pisałaś. Porno plus brak edukacji powodują że mnóstwo facetów idzie za stereotypem laski której zawsze się chce i zawsze jest gotowa. Potem młode dziewczyny mają negatywne doświadczenia, bo faceci coś tam wymuszają, dziewczynę coś boli i myśli że to tak ma być. Kiedyś od przyjaciółki usłyszałem o seksie zdanie: "co jest przyjemnego w bólu?" Zacząłem drążyć i ciarki mi przeszły po plecach z przerażenia. Chodzi mi o to, że przynajmniej w sieci widzę że ta wiedza o seksie przekazywana jest głównie do kobiet. A one najczęściej i tak żeby to wcielić w życie, muszą pokonać stereotypy w głowie faceta. Dobrze by było, żeby ta wiedza przestała być połączona z ideologią feministyczną jak to często ma miejsce. Wtedy szybciej dotrze. Ale kończę, bo chyba odjechałem od tematu. Trzymaj się.

Anonimowy pisze...

Feminizm niejedno ma imię. Napiszę tylko, że było kilka fali. Pierwszym feministkom z pewnością wiele zawdzięczamy jeśli chodzi o równouprawnienie. Jak pokazują badania dalej w niektórych dziedzinach życia sytuacja kobiet daleka jest o wolnościowych priorytetów - jednak myślę, że to w dużej mierze kwestia samych kobiet, naszej aktywności. Wracając do wątku, istnieje taki nurt w feminizmie jak feminizm proseksualny, obecnie ruchy queer się do niego poniekąd odnoszą. Feministki proseksualne (jedną z prekursoerk była - moim zdaniem niezłomna - Betty Dodson - dr orgazm) uważają, że to kobieta sama powinna decydować jaki rodzaj seksualności ją wyraża, z jakim i na jakim etapie życia się utożsamia. Może być szczęśliwą matką jednego męża (bo tego chce) a może też być prostytutką na swoich zasadach bo tego chce - to pewne skrajne przykłady, jednak ważna jest tu wolna wola i decyzyjność samej kobiety. Skąd w ogóle pomysł żeby chować seksualność - jest piękna, ważna, ciekawa. Zatem cieszę się, że taki blog jest. Czytam z wielką przyjemnością!

© Bliżej Zbliżeń, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena